Ten moment, gdy poznajemy osobę. Osobę, która można by powiedzieć w pierwszej chwili, że jest bratnią duszą. Z każdą chwilą rozmowy, z każdym spotkaniem poznajecie się na nowo. Wszystko bardzo dobrze, doskonale, bez żadnego zarzutu. Kiedy już myślisz, że na poważnie jest dobrze - tak jak bańka mydlana wszystko pęka. Wszystkie obiecane słowa, zdania, aluzje. Spotkania, z których teraz dla tej drugiej osoby nic nie znaczyły. A w Tobie rozpalona została iskierka nadziei. A nadzieja podobno umiera ostatnia... Ciekawe.
Być zranionym - każdy to przeżył na pewno na swojej skórze. Są plusy oraz minusy. Czy można dobrze wyjść z zranienia? Tak. Czy można nie wyjść z tego zranienia źle? Można wyjść. Ale pytanie standardowe - po co? Każdy z nas przeżywa zranienie na swój sposób. Najczęściej zamykając się, nie potrafiąc kolejnej drugiej osobie zaufać znowu. Zaufanie - dlaczego? Proste. To co wcześniej już pisałam - osoba, która nas zraniła na początku było fajnie, doskonale. A potem wszystko pękło jak bańka mydlana. Zaufanie jest najważniejszym można powiedzieć czynnikiem, jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. A przede wszystkim to w szczególności musimy mieć zaufanie do samego siebie. To od tego trzeba zacząć. Nie wiem czy ktoś pamięta post, w którym mówiłam że często nawet my sami siebie ranimy w środku. To jest ciągle powtarzane. Standardowe koło... Ciągle się kręci i kręci.Wady zranienia każdy widzi. Zalety mało kto, ale powiem że są. Chociaż czasami samej mi jest ciężko jest zauważyć. Nie będę Wam tutaj ich wymieniać, bo każdy może to samo zauważyć, albo inne przykłady lub też totalnie ich nie widzieć. Widzieć tylko same minusy sytuacji zranienia. Zranienie można by powiedzieć, że jest i dobre jak i złe dla nas. Każdy jest inny - to wiadomo. Każdy inaczej sobie radzi z sytuacjami. Ale najczęściej albo zamykamy się w sobie lub rzucamy się w wir pracy. Czy to w pracy czy w szkole. Każdy radzi sobie z zranieniem inaczej.
Najgorszym sposobem - według mnie- na poranione uczucia jest alkohol, seks bez uczuć czy też samookaleczenie. Każdy sposób, który wymieniłam przed chwilą ma swoje złe skutki. Złe skutki to przede wszystkim uzależnienie : alkoholizm, seksoholizm czy podcinanie się, bez którego nie da się urwać. Bo myślisz, że przez te sytuacje da to coś w Twoim życiu. Muszę niestety Cię rozczarować. Wiem, kolejna osoba Ci to robi. Lecz ja z innego powodu - dla Twojego dobra, szczęścia, żebyś wreszcie się uśmiechnął na poważnie.
Podcinanie się - ślady na ciele. Serio tego chcesz? Lepiej wyjdź na spacer, wyżyj się na worku treningowym niż na swoim ciele. Co z tego , że masz zranione serce? Każdy ma je.. Nie popełniaj tego błędu.
Seks bez uczuć - postaw się w sytuacje drugiej osoby. Co być poczuł, gdybyś nie miał poranionych uczuć i ktoś by z Tobą uprawiał seks bez jakikolwiek uczuć, bez jakikolwiek chwil z Tobą? Poczułbyś się totalnie nie ważny. Lepiej zapisz się do jakiegoś stowarzyszenia, który na przykład co jakiś czas biega, robi zdjęcia.
Alkoholizm - jedna butelka wódki czy też wina. Co się stanie, jeśli na początku codziennie będzie to 2-3 piwa albo inny trunk alkoholowy? Przecież wszystko jest dla ludzi można by powiedzieć. Ale alkohol tak jak pogoń za pieniędzmi może nas zgubić. Może przez alkohol chcesz zapomnieć o tej całej koszmarnej sytuacji z zranieniem. Może chcesz od tego totalnie uciec. Coraz bardziej pragniesz alkoholu, coraz więcej pijesz go. Później zaczynasz przychodzić do pracy/szkoły na kacu. Totalnie nietrzeźwy jesteś. Coś w Twojej głowie mówi Ci, kiedy jesteś w pracy, żeby może tak się napić coś procentowego? Żeby zapomnieć - bo nawet praca Ci nie daje satysfakcji. A może by to zmienić? Nie, no bo co? Hmmmm, ciekawe pytanie. Zastanów się nad spotkaniami AA na dobry początek. A może później znajdź jakieś hobby - sport, książki, fotografia, rysowanie, cokolwiek tylko nie alkohol.
Wszystko jest dla ludzi- doskonale o tym wiem. Jestem tego świadoma. Ktoś może powiedzieć, że z tej osoby jest jakaś małolata, która nic o życiu nie wie. Ta osoba niestety mało wie o mnie. Nie zamierzam dzielić się tutaj z życiem prywatnym, blog powstał po coś innego. To co się dzieje u mnie, dookoła mnie. A to że ile mam lat - mało ważne powinno być. Niestety XXI wiek, gdzie wszyscy i tak narzekają, przeklinają i tym podobnym. Zostawiam Was z tym postem. Do następnego kochani :)