czwartek, 26 lipca 2018

Dziękuje to za mało powiedziane.

Ostatnio otrzymałam pod postem pewien komentarz.. Był on anonimowy. Chyba autor lub autorka tego komentarza nie będzie miała na mnie złe, że go teraz przytoczę i pod nim dodam swój komentarz mały lub nie mały.

"Gońmy tylko za tymi, którzy cenią to, że dla nich próbujemy być idealni i za tymi, którzy doskonale wiedzą, że idealnym nie jest nikt, a ludzkim jest popełniać błędy. Pozwalajmy być przy nas tym, którzy cenią to, że nie idą tą wyboistą ścieżką sami, tym dla których nie rozpływasz się w tłumie. Tym ktorzy szukają nas wzrokiem na ulicy. Takim co już wiedzą co jest istotne i tym, którzy chcą się dowiedzieć całym sercem. Reszte tego o czym piszesz tą masę, mruczącą, to nie moja sprawac, a niech spierdala, co ja mogę i tak nic nie zmienię, dobra nie męcz mnie, nie mam czasu..i takim którzy cenią tanie zagrania, kuszą pieniędzmi, zmuszają, oczekują, wymuszają, poniżają, szydzą, wykorzystują...Mówimy z kulturą omijaj mnie w chuj szerokim łukiem proszę. Otaczając się tylko ludzmy z serduszkiem pełnym empatii, odrobiną bezinteresowności. :Wczoraj byłem trochę jak ten gość z obrazka, z tą różnicą, że mnie nikt nie głaskał. Krzyczałem przez łzy do boga by mnie przestał już testować. Żeby mnie rozerwał albo pozwolił bym z kimś wzajemnie się pokochał.: Czysto i naiwnie jak Ci co mają prawie 20 lat. A ich świat to emocje. Nie kalkulacje. Jak bardzo się to opłaca jak będzie wyglądać w cudzych oczach. Tak jak to jest w dzisiejszych czasach. Kupczymy bliskością, takim też polećmy się wymijać dość szeroko. Pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie." KOMENTARZ ANONIMOWY

Na początku bym chciała podziękować tej osobie za taki komentarz. Masz w 100 procentach rację. Inaczej sama bym tego nie ujęła. Nawet więcej racji w racji. Czasami słowo dziękuję to za mało jest. Myślę, że będziesz częściej zaglądać tutaj do mnie na bloga i będziesz chciała to czytać oraz komentować. Mam taką nadzieję, liczę na to. Bo bez Ciebie i bez jeszcze jednej osoby bym to olała... Pisała tylko dla siebie oraz dla osób, które tylko czytają i nie skomentują anonimowo.. Anonimowy komentarz z taką sentencją jaką przytoczyłam - i się uśmiecha człowiek do ekranu laptopa serio.

środa, 25 lipca 2018

Ochota

Mam ochotę spać.
Mam ochotę wrócić do domu.
Mam ochotę nigdy tutaj wrócić.
Mam ochotę nie oglądać tych ludzi już.
Ludzi, którzy mnie zranili, nie pozwalają na rozwój osobisty. Proszę Cię o to Boże. Wiem, że tam jesteś. Oni mnie niszczą, serio. Najpierw powoli, delikatnie, całkiem niewinnie jak papier. Później to coraz bardziej potrafią wysychać z człowieka energię, czas, pieniądze. To co w nas najlepsze, najpiękniejsze, najcudowniejsze. To co najprostsze. Zgadzam się z tym, a ty? Jakie jest Twoje zdanie? Podejście do tego całego?
Wiem, trzeba by być idealnym by dogodzić innym ludziom. Niestety, nie ja. Za dużo już się poświęciłam, przez to zostałam pocałowana w 4 litery. Przepraszam, kopnięta jak niechciane coś. Coś, co w ogóle nie powinno być.
Znajome tak? Niestety, tak działa XXI wiek.
Ocenianie, krytyka, poniżanie, brak szacunku. Na co możemy liczyć? Na nic. Nawet na samego siebie nie warto, bo można się bardzo rozczarować. A tak bardzo już dostaliśmy po dupie, nieprawdaż? Ile razy już sobie mówiliśmy, że się nie damy nikomu? A dalej to robimy.. Ciągle w kółko.. Droga bez celu, niestety.
Szara rzeczywistość. Szara codzienność. Szara nicość moi drodzy.

IRA - Nie zatrzymam się

poniedziałek, 23 lipca 2018

Bycie - 2 tysięcy wyświetleń.

W tym poście będzie całkiem inna tematyka. Chciałabym w tym poście Wam coś przekazać. Za dużo czytania nie będzie, no ale cóż :) Zawsze coś. Zatem mówię Wam o co mi chodzi.

Chciałabym Wam bardzo podziękować z całego mojego małego serduszka za ponad 2 tysiące wyświetleń. Niby nic, ale dziękuje. Widzę po komentarzach, że ktoś czyta.. Czy to anonimowo komentujecie lub z konta :) Tak czy siak bardzo Wam chciałabym podziękować. Przynajmniej się wie, że ktoś czyta te moje daremne wypociny o różnych porach dnia i toleruje jako tako moje zajebiste humorki, ohh yeah :) DZIĘKUJE, DZIĘKUJE I JESZCZE RAZ DZIĘKUJE. Wielkie dziękuje Wam - jesteście fajni :)

czwartek, 12 lipca 2018

Życie w XXI wieku - takie łatwe, choć inne

Życie w XXI wieku. Łatwe, trudne, obojętne, nie wiem. Depresja, szczęście, obojętność, nie wiem. Dziecko, ślub, rozwód, nie wiem. Nauka, praca, emerytura, nie wiem. Laptopy, telefony, tablety, nie wiem.
Życie w XXI wieku może być według kogoś łatwe, lecz dla innej zaś trudne, okropne, do dupy. W tym wieku można wyjść za mąż w wieku 18 lat... Mieć dziecko w wieku 15-16 lat.. Normalne prawda? Takie normalne przecież.. Bo koleżanka z szkoły już zaszła w ciążę.. Bo ślub teraz jest w modzie.. A rozwód tym bardziej. Jeśli nam nie wyjdzie to po prostu pójdziemy do adwokata, podpiszemy jakieś papiery rozwodowe i idziemy w dwóch różnych kierunkach..

A moje pytanie - gdzie te małżeństwa, gdzie przeżyły po 50, 60 lat razem? A no tak. Młodzi teraz nie potrzebują przykładów miłości. Przecież wiedzą jak rozmawiać, jak rozwiązywać problemy, nawet te najmniejsze, od których zaczynają się te większe i coraz to większe. ROZMOWA JEST NAJWAŻNIEJSZA. Zaufanie, lojalność też się liczą. Ale jeśli będzie w związku rozmowa między dwoma osobami, a nie tylko monolog do jednej strony - nie ma szans.. Ważna jest komunikacja między sobą..

Bo jeśli nie rozmowa między sobą to jak wy chcecie żyć? Wytrwać gatunku, którego może za 50 - 100 lat nie być? Powiedźcie mi jak?

Kiedy przes­tałam siebie kochać?

Kochać - pojęcie względne.. Można kochać osobę, a można kochać rzecz, uzależnienie..
Kochać - można rozumieć dosłownie i niedosłownie.

Jeśli się kogoś kocha to dla drugiej osoby wszystko by się zrobiło. Dosłownie wszystko, tak samo dzieje się gdy się kocha rzecz, uzależnienie.. Dla narkotyków wszystko się liczy.. Głód narkotykowy pożera Cię coraz to bardziej bardziej.. Najpierw powoli, delikatnie, a potem już tylko ciągnie na samo dno totalnej przepaści.

Miłość, kochanie, być kochanym, dawać komuś miłość, być zakochanym - znajome pojęcia, prawda? Aczkolwiek dla większości osób takie dalekie są. Praca, codzienne sprawy, sukcesy, zapatrzenie w siebie, w swoje ego.. A gdzie jakaś odskocznia? Odskocznia to spanie, odpoczynek przed telewizorem, alkohol, wyżywanie się na bliskich .. A gdzie w tym wszystkim jakaś miłość? Szacunek do drugiej osoby?

I przez to właśnie zastanawiam się często do czego ten popieprzony świat zmierza? Bo nigdy chyba nie będzie dobrze dla każdego.. Możemy sobie wmawiać, ale nigdy nie będzie na tyle ile chcemy. Bo ciągle czegoś chcemy albo nam się coś nie podoba...


Życzę Wam, żebyście potrafili docenić drugiego człowieka. Umieli kochać i być kochanym. Szacunek za szacunek kochani. Gdy siebie nawzajem nie będziemy szanować to nigdy nie staniemy się takimi aniołami - diabełkami.. Bo jesteśmy w nicości i w nicość powstaniemy.

sobota, 7 lipca 2018

Miłość w XXI wieku - alfa i omega

Czym jest miłość w XXI wieku? Czy wiesz o niej wszystko dokładnie? Można by powiedzieć, że wszystko. Jednak można czasami się ostro o tym przekonać, że miłość w 21 wieku nie jest taka kolorowa jaka mogła by się na pierwszy rzut oka wydawać. Nie jest idealna ani też zła. Jak zwykle coś pomiędzy. Zawsze się coś znajdzie, prawda?
My na to nic nie poradzimy. Taki jest skonstruowany świat, prawda? Popierdolenie idealny, który nie każdemu pasuje. Każdy by chciał na swój sposób go ukształtować. Każdy myśli, że potrafi i może to uczynić doskonale. Ha, jest w totalnym błędzie? Czemu to piszę, jeśli to jest takie oczywiste? Takie doskonale wiadome, co nie? Ha, bo tak. Bo ludzie o pewnych rzeczach niby wiedzą. Lub jednak nie wiedzą. I trzeba im to doskonale uświadomić. Tak kochani, uświadomić. Możecie być na mnie źli, wkurzeni, oburzeni i tym podobne. A powiem Wam, że mam na to totalnie gdzieś. Nie obchodzi mnie.
Zaraz powiecie, że jak mam wszystko źle to czemu piszę w niektórych postach jak to mi jest źle, niedobrze, najchętniej bym zniknęła z tego popieprzonego świata? Piszę to co mi na sercu aktualnie ciąży. Co mnie w danej chwili uwiera i chciałabym przez pisanie to jakoś zmniejszyć, dać sobie inny pogląd na pewne sprawy, problemy? Nie podoba Ci się to co piszę ? Mam to gdzieś. Nie musisz czytać tego co piszę. Jak to się mówi - trudno, tak wyszło. Znowu się rozpisuje, ale co tam. Ktoś zainteresowany może moim pisaniem to przeczyta i możliwe, że to też skomentuje. Wisi mi to totalnie.
Wracając do tematu postu : miłość w XXI wieku. Niby jest, niby nie ma. Jak to jest? Czy ja się od kogoś tego dowiem ? Sama mam taki mętlik w głowie, ze szok. Myślę i myślę o tym temacie. W niby "związkach" mówi się, że jest miłość. Między dwojga ludźmi jest jakaś chemia. Najpierw rodzi się, rozwija, a potem... Wychodzi jak wychodzi niestety. Znane nam to jest doskonale. Aż za bardzo, tak?Cóż, bywa. Tak to się stało, nic na to nie poradzimy. Pamiętacie te początki miłości? Długie rozmowy, pisanie, spacery do późnej w nocy? Z czasem coraz mniej, ale i tak dużo. Potem wielki związek. Poznanie rodziny, znajomych, przesiadywanie u drugiej osoby. Czasami kontrola jakaś. Rutyna, pojawia się znikąd. Popieprzona rutyna, a może jednak nie? Może coś nam daje, pokazuje coś? A my tak zwyczajnie lekceważymy jak wszystkie inne sprawy?
Doskonale to opisuje obrazek obok. Dlaczego? Otóż odpowiedź jest prosta i logiczna. Mam nadzieję, że każdy rozumie co i jak. I tak to każdy odbierze jak chce. Nie każdemu może się ten post skomentować. Innym jednak może w przeciwieństwie podobać. I tak to mam na to gdzieś... Totalnie gdzieś.. Jest grubo po 22, nie wiem czy ktoś to dzisiaj jeszcze odczyta. Kij z tym. Ale mam do Was pewną, konkretną prośbę.
Szanujcie się. Najpierw nauczcie się szacunku do samej swojej osoby, a później do drugiej osoby. Zwierzęta też mają uczucia, pamiętajcie o tym :) One tak samo jak my cierpimy. Tylko nie umieją mówić, gdzie ich boli i dlaczego. Tyle sytuacji czy to w internecie, radiu czy też w telewizji się mówi.
A niektórzy ludzie tak cholernie krzywdzą. Popieprzone to jest... Jakby sami wyjątkowo nie byli poparzeni. Miłej nocy, miłego czytania tego gówna :)

wtorek, 3 lipca 2018

Być zranionym - zalety i wady. Są chociaż jakieś plusy?

Ten moment, gdy poznajemy osobę. Osobę, która można by powiedzieć w pierwszej chwili, że jest bratnią duszą. Z każdą chwilą rozmowy, z każdym spotkaniem poznajecie się na nowo. Wszystko bardzo dobrze, doskonale, bez żadnego zarzutu. Kiedy już myślisz, że na poważnie jest dobrze - tak jak bańka mydlana wszystko pęka. Wszystkie obiecane słowa, zdania, aluzje. Spotkania, z których teraz dla tej drugiej osoby nic nie znaczyły. A w Tobie rozpalona została iskierka nadziei. A nadzieja podobno umiera ostatnia... Ciekawe.
Być zranionym - każdy to przeżył na pewno na swojej skórze. Są plusy oraz minusy. Czy można dobrze wyjść z zranienia? Tak. Czy można nie wyjść z tego zranienia źle? Można wyjść. Ale pytanie standardowe - po co? Każdy z nas przeżywa zranienie na swój sposób. Najczęściej zamykając się, nie potrafiąc kolejnej drugiej osobie zaufać znowu. Zaufanie - dlaczego? Proste. To co wcześniej już pisałam - osoba, która nas zraniła na początku było fajnie, doskonale. A potem wszystko pękło jak bańka mydlana. Zaufanie jest najważniejszym można powiedzieć czynnikiem, jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. A przede wszystkim to w szczególności musimy mieć zaufanie do samego siebie. To od tego trzeba zacząć. Nie wiem czy ktoś pamięta post, w którym mówiłam że często nawet my sami siebie ranimy w środku. To jest ciągle powtarzane. Standardowe koło... Ciągle się kręci i kręci.Wady zranienia każdy widzi. Zalety mało kto, ale powiem że są. Chociaż czasami samej mi jest ciężko jest zauważyć. Nie będę Wam tutaj ich wymieniać, bo każdy może to samo zauważyć, albo inne przykłady lub też totalnie ich nie widzieć. Widzieć tylko same minusy sytuacji zranienia. Zranienie można by powiedzieć, że jest i dobre jak i złe dla nas. Każdy jest inny - to wiadomo. Każdy inaczej sobie radzi z sytuacjami. Ale najczęściej albo zamykamy się w sobie lub rzucamy się w wir pracy. Czy to w pracy czy w szkole. Każdy radzi sobie z zranieniem inaczej.

Najgorszym sposobem - według mnie- na poranione uczucia jest alkohol, seks bez uczuć czy też samookaleczenie. Każdy sposób, który wymieniłam przed chwilą ma swoje złe skutki. Złe skutki to przede wszystkim uzależnienie : alkoholizm, seksoholizm czy podcinanie się, bez którego nie da się urwać. Bo myślisz, że przez te sytuacje da to coś w Twoim życiu.  Muszę niestety Cię rozczarować. Wiem, kolejna osoba Ci to robi. Lecz ja z innego powodu - dla Twojego dobra, szczęścia, żebyś wreszcie się uśmiechnął na poważnie.
Podcinanie się - ślady na ciele. Serio tego chcesz? Lepiej wyjdź na spacer, wyżyj się na worku treningowym niż na swoim ciele. Co z tego , że masz zranione serce? Każdy ma je.. Nie popełniaj tego błędu.
Seks bez uczuć - postaw się w sytuacje drugiej osoby. Co być poczuł, gdybyś nie miał poranionych uczuć i ktoś by z Tobą uprawiał seks bez jakikolwiek uczuć, bez jakikolwiek chwil z Tobą? Poczułbyś się totalnie nie ważny. Lepiej zapisz się do jakiegoś stowarzyszenia, który na przykład co jakiś czas biega, robi zdjęcia.
Alkoholizm - jedna butelka wódki czy też wina. Co się stanie, jeśli na początku codziennie będzie to 2-3 piwa albo inny trunk alkoholowy? Przecież wszystko jest dla ludzi można by powiedzieć. Ale alkohol tak jak pogoń za pieniędzmi może nas zgubić. Może przez alkohol chcesz zapomnieć o tej całej koszmarnej sytuacji z zranieniem. Może chcesz od tego totalnie uciec.  Coraz bardziej pragniesz alkoholu, coraz więcej pijesz go. Później zaczynasz przychodzić do pracy/szkoły na kacu. Totalnie nietrzeźwy jesteś. Coś w Twojej głowie mówi Ci, kiedy jesteś w pracy, żeby może tak się napić coś procentowego? Żeby zapomnieć - bo nawet praca Ci nie daje satysfakcji. A może by to zmienić? Nie, no bo co? Hmmmm, ciekawe pytanie. Zastanów się nad spotkaniami AA na dobry początek. A może później znajdź jakieś hobby - sport, książki, fotografia, rysowanie, cokolwiek tylko nie alkohol.

Wszystko jest dla ludzi- doskonale o tym wiem. Jestem tego świadoma. Ktoś może powiedzieć, że z tej osoby jest jakaś małolata, która nic o życiu nie wie. Ta osoba niestety mało wie o mnie. Nie zamierzam dzielić się tutaj z życiem prywatnym, blog powstał po coś innego. To co się dzieje u mnie, dookoła mnie. A to że ile mam lat - mało ważne powinno być. Niestety XXI wiek, gdzie wszyscy i tak narzekają, przeklinają i tym podobnym. Zostawiam Was z tym postem. Do następnego kochani :)