Stara ja czy nowa ja? Moje stare oblicze czy nowe ukazanie się mojej duszy? Zmieniać się czy nie? Warto czy jednak nie? W połowie tylko czy iść na całość. Pójść na głęboką wodę czy jednak powoli stąpać po lodzie, który w każdej chwili może pęknąć? Czy to jest po prostu czegoś warte? Ciekawe, czy takie warte ...
Mieć dalej tą starą swoją duszę, która dla niektórych osób może być utrapieniem, koszmarem, totalnym horrorem. Jednak nowa ja proponuje takie ciekawe propozycje. Stara ja walczy z nową ja.. Co wybrać? Czy kiedykolwiek ta bitwa się skończy? A czy w ogóle na dobre się rozpoczęła? Nie wiem, nie mam pojęcia. Bo czasami totalnie się wyłączam. Jestem zamyślona, w innym świecie.. Gdziekolwiek moje myśli powędrowały. Nie mam pojęcia co wokół mojej osoby się dzieje. Czy pies mnie obwąchał, czy samochód mnie oblał kałużą czy też pracodawca zwrócił mi uwagę. Jestem totalnie w innym wszechświecie. Nie wiem kiedy wrócę, a jeśli wrócę - nie mam pojęcia czy podejmę decyzję. Decyzję, która ja będę teraz. Stara ja czy nowa ja.
Moje dusze walczą ze sobą. Każde oblicze starej ja konta oblicza nowej ja, której nie wiem co powiedzieć. Przygarnąć ją czy totalnie odrzucić? Być dla niej wredna czy jednak do starej ja być niemiła? Którą osobę wyrzucić ze swojej duszy? Oto jest pytanie. Pytanie na które bardzo ciężko jest odpowiedzieć w kilka czy nawet kilkanaście sekund. Trzeba bardzo dokładnie przemyśleć wszystkie zalety, wady, plusy i minusy. Każdą sytuację, słowa. Każdy żąda wręcz od Ciebie, żebyś się zmienił, inaczej się zachowywał, reagował, mówił. Ale gdy się zmienisz - to pytają dlaczego, po co. Nie rozumieją dlaczego się zmieniłeś. Przecież byłeś inną osobą. A sami przecież mówili Cię, żebyś się zmienił. Chyba zapomnieli o swoich słowach. Zrób to, powiedz tak i tak, schudnij, uśmiechnij się, powiedz dzień dobry i tak dalej. A czy to nie jest chore? Totalnie porąbane ?
Nowy rok, nowa moja osobowość - a po co to komu? Tak czy siak, każdego roku jest tak samo. Plany, postanowienia, nadzieje, że w każdym rozpoczynającym roku będziemy dotrzymywać od 1 do ostatniego dnia roku swoich postanowień. Głupi człowiek i jego tok myślenia. I tak wychodzi, że nie zmieniamy się. A jeśli komuś się udaje to tylko, aby coś pokazać, zamaskować coś. Nic dla siebie totalnie. Co to ma być? Ah no tak. Społeczność, której się nie chce. Mają na wszystko totalnie wywalone. Nie przejmują się niczym. Sprawami ważnymi i ważniejszymi. Niczym.
Więc po co się zmieniać? Po co stara ja, po co nowa ja? I tak przecież ma się na to wywalone totalnie. Nikt na to nie patrzy. Patrzy? Oooo to gratulacje Twojej bystrej uwadze. Ale czy tak na prawdę wszystko dookoła siebie widzisz? Zauważ to co na ogól niewidzialne.
Mieć dalej tą starą swoją duszę, która dla niektórych osób może być utrapieniem, koszmarem, totalnym horrorem. Jednak nowa ja proponuje takie ciekawe propozycje. Stara ja walczy z nową ja.. Co wybrać? Czy kiedykolwiek ta bitwa się skończy? A czy w ogóle na dobre się rozpoczęła? Nie wiem, nie mam pojęcia. Bo czasami totalnie się wyłączam. Jestem zamyślona, w innym świecie.. Gdziekolwiek moje myśli powędrowały. Nie mam pojęcia co wokół mojej osoby się dzieje. Czy pies mnie obwąchał, czy samochód mnie oblał kałużą czy też pracodawca zwrócił mi uwagę. Jestem totalnie w innym wszechświecie. Nie wiem kiedy wrócę, a jeśli wrócę - nie mam pojęcia czy podejmę decyzję. Decyzję, która ja będę teraz. Stara ja czy nowa ja.
Moje dusze walczą ze sobą. Każde oblicze starej ja konta oblicza nowej ja, której nie wiem co powiedzieć. Przygarnąć ją czy totalnie odrzucić? Być dla niej wredna czy jednak do starej ja być niemiła? Którą osobę wyrzucić ze swojej duszy? Oto jest pytanie. Pytanie na które bardzo ciężko jest odpowiedzieć w kilka czy nawet kilkanaście sekund. Trzeba bardzo dokładnie przemyśleć wszystkie zalety, wady, plusy i minusy. Każdą sytuację, słowa. Każdy żąda wręcz od Ciebie, żebyś się zmienił, inaczej się zachowywał, reagował, mówił. Ale gdy się zmienisz - to pytają dlaczego, po co. Nie rozumieją dlaczego się zmieniłeś. Przecież byłeś inną osobą. A sami przecież mówili Cię, żebyś się zmienił. Chyba zapomnieli o swoich słowach. Zrób to, powiedz tak i tak, schudnij, uśmiechnij się, powiedz dzień dobry i tak dalej. A czy to nie jest chore? Totalnie porąbane ?
Nowy rok, nowa moja osobowość - a po co to komu? Tak czy siak, każdego roku jest tak samo. Plany, postanowienia, nadzieje, że w każdym rozpoczynającym roku będziemy dotrzymywać od 1 do ostatniego dnia roku swoich postanowień. Głupi człowiek i jego tok myślenia. I tak wychodzi, że nie zmieniamy się. A jeśli komuś się udaje to tylko, aby coś pokazać, zamaskować coś. Nic dla siebie totalnie. Co to ma być? Ah no tak. Społeczność, której się nie chce. Mają na wszystko totalnie wywalone. Nie przejmują się niczym. Sprawami ważnymi i ważniejszymi. Niczym.
Więc po co się zmieniać? Po co stara ja, po co nowa ja? I tak przecież ma się na to wywalone totalnie. Nikt na to nie patrzy. Patrzy? Oooo to gratulacje Twojej bystrej uwadze. Ale czy tak na prawdę wszystko dookoła siebie widzisz? Zauważ to co na ogól niewidzialne.






