poniedziałek, 11 listopada 2019

Listo(pad) - pisanie listów.

Nadszedł listopad... Dzień wszystkich świętych, Dzień Zadusznych czy Święto Niepodległości - trochę tych dni mamy w tym miesiącu. W dzisiejszym listopadowym poście przychodzę do Was z nietypowym tematem. Aczkolwiek o listach.
List -  pisemna wiadomość wysyłana przez jedną osobę (nadawcę) do drugiej (adresata). Sztuka pisania listów (zgodnie z panującymi obyczajami) to epistolografia.Tradycyjny list to wiadomość zapisana na kartce (kartkach) papieru i zapieczętowana lub wysłana do adresata w kopercie. Terminem list określa się niekiedy także wiadomość wysłaną za pośrednictwem poczty elektronicznej (e-mail).

Kilka czy nawet kilkanaście lat temu często się wysyłało na świętach, imieniny czy urodziny kartki związane z daną uroczystością. Tak samo z listami, ale i one coraz rzadziej są wysyłane do drugiej osoby. Nie chodzi mi o listy urzędowe, bankowe i tak dalej. Chodzi mi o listy między relacjami rodzinnymi, przyjacielskimi. Te niestety bardzo zanikają... Tak, żyjemy w XXI wieku. Niestety takie czasy, dlaczego niestety? Każdy z nas ma telefon oraz internet. Człowiek nie potrzebuje już wysyłania listu do drugiej osoby, żeby z nim porozmawiać czy też wysłać mu życzenia świąteczne lub urodzinowe/imieninowe. 

W dzisiejszym poście o listach, chciałabym Was do czegoś namówić. Ja jako autorka tego bloga chciałabym, żeby wysyłanie listów między ludźmi nie została zapomniana. Moim marzeniem jest to, aby każdy przynajmniej na święta i urodziny komuś z rodziny oraz przyjaciołom wysłał kartkę. Mały gest, który może każdego ucieszyć. Nie sądzicie, że byłoby Wam samym gdybyście dostali kartkę urodzinową czy świąteczną od kogoś z rodziny czy przyjaciela? 

Taka akcja pozwoliłaby na dobrą relację między ludźmi.. Żyjemy w takich czasach, że każdy każdemu zazdrości, podkłada kłody pod nogi. Jest to bardzo przykre i małymi gestami możemy powoli zmieniać ten okrutny świat. Świat, na którym panuje dużo zła, biedy, bezradności, płaczu i zazdrości. Zmieniajmy ten świat na lepsze, więcej dobra niż promowania zła. Najgorsze, że młodzi ludzie czerpią wzorce z dorosłych osób. Dorośli wymagają, ale sami od siebie nie dają, nie zauważają swoich błędów czy zachowań.

1 komentarz:

  1. Bardzo mnie ucieszył Twój dzisiejszy post. "Nietypowy temat", który przypadł mi bardzo do gustu. Zdjęcie jest też inspirujące i przyjemne dla oczu. Wywołuje nostalgie, ponieważ dorastałem w czasie gdy komunikacja elektroniczna dopiero raczkowała. Pierwsze komórki, ircowe czaty. W czasie gdy byłem nastolatkiem, a więc w czasie gdy przeżywa się pierwsze miłosne uniesienia mało kto korzystał z tych nowinek technologicznych, które wchodziły w życie. Więc pisałem listy. Wyznania uczuć i wizje marzeń. Podziękowania. O codzienności jako dziecko do Ojca na morzu.
    Jest w listach coś wyjątkowego i urokliwego. Czytasz wersy, które nadawca pisał własną ręką. Trzymasz tą samą kartkę papieru, przyglądasz się stylowi w jaki sposób ktoś piszę. To wszystko sprawia, ze możesz poczuć się obecna/y w tamtej chwili gdy nadawca przelewał myśli na papier. Wyobrazić sobie pomieszczenie, okoliczności, kolor pióra przesuwającego się po papierze, czasem zapach i oświetlenie. To w listach jest wspaniałe.

    Od wielu miesięcy układam w swoim notatniku słowa listu, który chce napisać do pewnej osoby. Trwa to tak długo ponieważ ta osoba nie koniecznie poczuje radość z mojego listu. Prawdopodobnie będzie to obojętność lub irytacja, że po długim czasie gdy nasze ścieżki się rozeszły i po daniu mi do zrozumienia, że nie życzy sobie mnie blisko siebie ja nadal daje o sobie znać. Z tego powodu układam złote myśli w list,zapisuje je by był jak najbliższy ideałowi jasny i lekki, a jednocześnie ciepły i wdzięczny, za to co mi pozostawiła po sobie. O tym jak ciche marzenie, że pojawi się jeszcze obudziło moją dusze, a świat stał się na chwile znośniejszy na myśl, że istnieje ktoś taki jak Ona.
    Na zmiane z ciemnością i wypalaniem się od środka gdy słodkie myśli o spotkaniu przysłania realizm, że to się nie zdarzy, za to, że wystąpiłem przeciwko przeznaczeniu i poddałem się na wstępie tej opowieści. W pierwszych jej stronach. Raniąc uczucia kogoś kto "spadł mi z nieba" gdy tego potrzebowałem. Raniąc kogoś kto potrzebował przyjaciela któremu zaufa. Który po prostu będzie.
    Pozniej to już tylko dogorywanie w spazmach moich przeprosin, które nie miały mocy przebicia przez niechęć, którą wywołałem. Stąd moje pragnienie, by napisać list, Podziękowań i Pożegnania. NIe jej ale mojego marzenia o tym, że pojawi się jeszcze i pójdziemy dalej razem.

    Drugim powodem jest nie dotrzymana obietnica z przed lat komuś kto czekał na mój list kończąc swoje młode życie. Wybrałem wtedy inaczej. I nadszedł dzień w, którym było już za pozno na jakiekolwiek słowa.
    Jeden nie wysłany list w życiu wystarczy.

    https://www.youtube.com/watch?v=qbxujNxjnI0

    Miłego dnia. : )

    OdpowiedzUsuń